swiatowy dzien kelnera

Światowy Dzień Kelnera – 25 Marca

Światowy Dzień Kelnera – 25 marca – data jak każda inna, choć tylko z pozoru. 25 marca urodzili się tacy wielcy ludzie, jak: Seiwa – Cesarz Japonii czy Aretha Franklin – amerykańska piosenkarka. Adam Małysz po raz czwarty w karierze zdobył Kryształową Kulę Pucharu Świata w skokach narciarskich (2007 r.), a Sejm RP w 1933 roku przyjął ustawę o Orderze Virtuti Militari.

Według horoskopu ,,Człowiekowi urodzonemu w dniu 25 marca bardzo zależy na tym, by zajmować  w życiu taką pozycję, aby mógł dzięki niej dominować nad innymi ludźmi i by zapobiec zdominowaniu go przez kogokolwiek”.

Już ponad dwa tysiące lat temu wysoko rozwinięte kulturowo narody, takie jak Grecy czy Rzymianie – twórcy wielkich starożytnych cywilizacji doceniali dobre posiłki, napoje i obsługę oczywiście. Doskonale wiedziano już wtedy, że dobra obsługa – to beztroska uczta i zabawa dla gości, podkreślenie stanu majątkowego i pozycji wśród społeczeństwa. Zalążkiem zawodu kelnera w tamtych czasach jest Krojczy – osoba, która w trakcie biesiad, odpowiada za uzupełnianie dań na stole, a w szczególności mięs, które dzieli na porcje, z racji posiadania noża. Pamiętajmy, że za czasów Rzymskich nóż był narzędziem, które służyło do zabijania, tak więc dla bezpieczeństwa uczestników podchmielonych napojami alkoholowymi, bezpieczniej było ich nie podawać do indywidualnego użytku.

Od zawsze Kelner towarzyszy wydarzeniom kulturalnym i politycznym, sportowym i obyczajowym, na salonach we dworach i pałacach, przed podpisaniem ważnych umów biznesowych, na spotkaniach naukowych i rozrywkowych. Dba o maniery, formy towarzyskie i umiejętność zachowania się przy stole w trakcie usługiwania. Buduje dobry klimat i miłą atmosferę. Za pomocą magicznego uśmiechu wzbudza zaufanie, a u wielu gości szacunek i podziw.

Jak w każdym innym zawodzie decyduje talent. W połowie XIX wieku o wadze i randze zawodu kelnera świadczy to, że odpowiednio urzędowe przepisy określają bardzo starannie, jak powinien wyglądać uniform kelnerski, o czym dzisiaj bardzo często zapominamy, a sam wygląd kelnerów pozostawia wiele do życzenia. Chwała tym, którzy dają dobry przykład nie rozstając się z tacą i hantlikiem. Wszak to ich atrybuty.

Światowy Dzień Kelnera ma przypominać, że jest grupa ludzi, która swoją pracą przynosi radość w czasie wypoczynku, rozrywki przy stole, w ogrodzie, w dzień i w nocy, emanuje zawsze uśmiechem i radością na widok wchodzących gości do restauracji. Wita, wskazuje stolik, poleca dania, tak po prostu opiekuje się gośćmi, bo ich lubi.

W tym roku mija 89 rocznica założenia pierwszego w Polsce Stowarzyszenia Kelnerskiego, które to zostało zarejestrowane w Urzędzie Powiatowym Pośrednictwa Pracy w Poznaniu, w dniu 9 października 1927 roku: Towarzystwo Kelnerów ,,Jedność”, Pl. Sapieżyński 7, tel: 16 – 39, na którego czele stanął Prezes W. Rodanowski.

W okresie międzywojennym ubiegłego stulecia, branża gastronomiczna przeżywała eksplozję i rozkwit. Wynikał on z tego, że wielu młodych ludzi zaszczepionych bakcylem gastronomii, inwestowało zarobione pieniądze za granicą w restauracje i punkty gastronomiczne, które jak grzyby po deszczu powstawały w niepodległej Młodej Polsce.

Roztańczone i rozśpiewane życie towarzyskie przerwała tylko na chwilę wojenna zawierucha roku 1939. Doskonałym przykładem na to była Warszawska restauracja „U Aktorek” na ulicy Mazowieckiej (wcześniej na rogu Alei Jerozolimskiej i Piusa XI), prowadzona przez przedwojenne aktorki, które nie chciały grać w niemieckich produkcjach. Pod kierownictwem Zelwerowiczowej, cieszyły się bardzo dużą popularnością. W lokalu pracowały między innymi Mieczysława Ćwiklińska, Zofia Lindorfówna, czy Janina Romanówna. Występował zaś w niej między innymi Jerzy Warnecki.

A potem długie lata PRL-u. Walka o ,,Złotą Patelnię”, wcale nie odbudowała branży gastronomicznej. Wręcz pognębiła ją i popchnęła w ciemne zakamarki życia na krawędzi. Ekskluzywne restauracje nadal istniały, lecz był to świat tylko dla wybranych. Życie kelnerów zostało podzielone na dwie sfery: Arystokrata i Cwaniak. Tych pierwszych doceniano i szanowano. Bezpośredni kontakt z gośćmi o dużych wpływach dawał im wiele przywilejów, którymi byli nagradzani za zaufanie i uprzejmość. Tych drugich życie nie rozpieszczało, a oni też nie rozpieszczali gości.

Czasy upadku komunizmu ponownie wyzwoliły polskie energie i zapał. Pozwoliły uwierzyć, że polska kuchnia, to nie tylko mielony z buraczkami, czy też schabowy z kapustą, a kelner może być miły, służyć radą i opieką, jak za dawnych lat bywało. Odrodziła się ponownie Sztuka Kelnerska, powstało pierwsze w XXI wieku Stowarzyszenie Kelnerskie – ,,Krajowe Stowarzyszenie Kelnerów” w Lublinie, na którego czele stanął Prezes Grzegorz Górnik. Powstała pierwsza w Polsce Akademia Kelnerska i znów poczuliśmy świeży oddech.

Ktoś mógłby zaprzeczyć i powiedzieć, że dzisiaj prawdziwych kelnerów już nie ma, odeszli wraz z minionymi czasami. Tak, tamci już nie wrócą, ale mamy nowych: nowoczesnych do współczesnych czasów, w jakich żyjemy: młodych, uśmiechniętych, wykształconych, gotowych na wszystko. Sprawnych nie tylko z tacą, ale i w pełni fizycznie, na co dowodem jest ostatnie zachowanie kelnerów z restauracji ,,Delicje” w Rybniku, którzy to wsławili się schwytaniem i obezwładnieniem gościa, który zamówił danie, zjadł a następnie uciekł. Niestety sama ucieczka się nie powiodła. Schwytali go w dramatycznym pościgu, sami kelnerzy. Jak w amerykańskim filmie.